poniedziałek, 11 lipca 2016

Rozdział II

Po lekcji wszędzie go szukałam. Na korytarzach i błoniach. Teraz zmierzałam do lochów. Stałam przed drzwiami zdając sobie z tego sprawę że nie znam hasła. Nagle usłyszałam kogoś głos.
-Ej co tu robisz?- zapytał mnie jeden Ślizgon. Był to chłopak o ciemnej skórze i skośnych oczach. Bardzo przystojny lecz nie tak jak Draco
-No ja ten... Szukam Daco... Nie było go na eliksirach i zaczęłam się martwić...
-Nie masz o co. To facet a faceci wszystko znoszą- powiedział tak spokojnie że aż mi się głupio zrobiło
-To... Wiesz może gdzie on jest?
-W swoim dormutorium. Robi ci niespodziankę.
-NIESPODZIANKĘ?! Zaprowadź mnie tam, proszę!
-Po co?
-Nie chcę by wydawał na mnie setki galeonów by mi coś udowodnić... Dla mnie liczy się miło...- przerwała widząc jak z lochu wychodzi Draco
-Co tu się dzieje?- zapytał z zainteresowaniem
-Szukałam cie. Nie przyszedłeś na eliksiry. Stało się coś?
-Nie. To dla ciebie- I wręczył mi serduszko origami. Otworzyłam usta  z wrażenia. On. Draco. Dał. Mi. Własnoręcznie. Robione. Serduszko. -Ale... To takie... Przecież takie rzeczy umią tylko mugole... Dziękuję ci Draco!- wzruszona zawiesiłam mu ręce na szyję- Dziękuję... Dziękuję...- szeptałam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz