W końcu nadszedł ten dzień- koniec roku. Rozstali się już dawno. Ona z nim zerwała, nie na odwrót. Unikała go. Stracił wszelką nadzieję że się jeszcze zobaczą. Do teraz. Odniósł właśnie kufer kiedy zobaczył jej kasztanowe włosy. Wchodziła do pociągu. Przyspieszyl. Chód zamienił się w bieg. Szybko wszedł. Zaczął się rozglądać to w prawo, to w lewo w nadziei że znowu zobaczy tak dobrze znaną mu czupryne. Nic takiego jednak nie zobaczył. Zawiedziony wyruszył w stronę swojego przedziału. "Jak skończą wsiadać i wreszcie ruszymy to przeszukam każdy przedział by tylko z nią przez chwilę porozmawiać"- pomyślał i tak zrobił. Chodził i zaglądał do przedziałów. Wszyscy się na niego dziwnie patrzyli. Jedni wrzeszczeli, inni obrzucali jedzeniem, a jeszcze inni wypychali go siłą. Lecz w końcu ją znalazł. Siedziała twarzą do okna w 30 przedziale. Tak. Liczył je. Po co? By jej pokazać jak wiele zrobił by ja odnaleźć i chwilę porozmawiać. Zapukał kulturalnie do drzwi przedziału (czego przy innych nie robił) i wszedł do środka. Wszystkie oczy były zwrócone na niego. W jednych widział nienawiść, w innych obrzydzenie, ale ona na niego nie spojrzała. Głowę cały czas miała zwróconą do okna. Zmieszał się. Nie tak to sobie wymyślił. Wyciągnął różdżkę dając znać innym że nic im nie zrobi. Po cichu wypowiedział zaklęcie i na Hermiony głowie pojawił się wianek ze stokrotek a w jego ręce czerwona róża. Ginny nie wytrzymała. Chyba najbardziej go nie lubiła z tych wszystkich co byli tutaj.
-Czego chcesz Malfoy?! Co to za cyrk miłosny tu odstawiasz?!- krzyknęła. Nic nie odpowiedział. Nie z nią chce porozmawiać. Cały czas patrzył na nią. Na swoją byłą dziewczynę która z nim zerwała ponieważ wyprowadza się do Francji. Nikt nic nie odpowiedział. Nagle Hermiona się poruszyła dając jakikolwiek znak że żyje. Ale co to był za ruch? Sięgnęła ręką na wianek, nawet na niego nie spojrzała, i rzuciła na posadzkę. Zmieszał się jeszcze bardziej.
-Hermiono...
-Idź sobie- przerwała mu. Zobaczył uśmiech triumfu na twarzy rudowłosej. Miał dość takiego traktowania! On ją szuka, daje kwiaty, chce porozmawiać a ona?! Nic z tego sobie nie robi! Różę którą trzymał w ręce rzucił z takim impetem na posadzkę przedziału, że aż jej wszystkie płatki odpadły.
-To dla ciebie- mruknął jeszcze. Poczekał sekundę w nadziei że może jeszcze usłyszy jakieś ciche "Dzięki" ale nic takiego się nie stało. Wyszedł z przedziału. Kierował się w stronę swojego wagonu rozmyslając nad nowym planem by ją na nowo rozkochać w sobie. Co ma jeszcze zrobić by z nim porozmawiała... I nagle wpadł na pomysł. "Będzie to mówił przy wszystkich w tym przedziale"-pomyślał. Na pewno im nie powiedziała "Bo się martwiła". Jemu powiedziała bo nie miała innego pretekstu do zerwania. Odwrócił się na pięcie przed drzwiami swojego przedziału i ruszył w drugą stronę. Znowu zapukał do drzwi i jak przedtem nie czekał na odpowiedź tylko wszedł. Ginny znowu spojrzała na niego gniewnie i powiedziała:
-Jeżeli chcesz jej coś powiedzieć to powiedz to tutaj i teraz przy wszystkich a ona też to usłyszy!
-Właśnie taki miałem zamiar. Nie doceniasz mnie.
-No nie bo nie ma czego u ciebie doceniać- powiedziała ale on ją zignorował. Popatrzył po twarzach wszystkich "zebranych". Była tam Ginny, Luna, Harry, Ron, Neville i Hermiona której twarzy nie widział bo była zwrócona do okna.
-A więc nachodzę was bo Hermiona ze mną zerwała z jasnego powodu. Pewnie też wam to mówiła, nie?
-Co mówiła???
-No to że się wy...
-Nie!- Krzyknęła Hermiona przerywając mu- Czego chcesz?
-Wiedziałem jak cię przekonać- i uśmiechnął się zadziornie- Na osobności, proszę bo to jest właśnie w tej sprawie
-Dobrze, chodź na korytarz
-Czemu on o tym wie a my nie?! Nie ufasz nam już?! Jesteśmy dla ciebie mniej ważni niż ta fretka...
-Nie nazywaj mnie fretką! To był Śmierciożerca!
-To już nie jesteś po ich stronie?! Ciekawe!
-Nie, Nie jestem! Po za tym, dobrze wiesz że Sama-Wiesz-Kto zginął i już nie wróci!
-Dość! Draco i ja na korytarz. Reszta tu siedzi. Powiem wam później- odpowiedziała gapiac się na drzwi. Kiedy się odwróciła posłał uśmiech pełen triumfu a rudowłosa zrobiła sie bardziej czerwona niż zawsze. Wyszli na korytarz.
-Czego chcesz?- zapytała nie patrząc mu w oczy. Wyraźnie unikała jego spojrzenia
-Zapytać o wiele rzeczy...
-Streszczaj się. Od razu mówię że nie na wszystkie odpowiem- "Co ja odwalam? Przecież to Malfoy! Przypomnij sobie czemu z nim zerwałaś!"-skaciła siebie w myślach.
-Dlaczego ze mną zerwałaś?
-Bo wyprowadzam się do Francji
-Kłamiesz- powiedział już poirytowany. Zawsze szybko tracił nad sobą panowanie
-Nie! Jeżeli mi nie wierzysz to wypad!
-To dlaczego twoi najbliżsi przyjaciele o ty nie wiedzą?! Słuchaj ja przeszukałem 30 przedziałów by właśnie z tobą o tym pogadać a ty mnie tak traktujesz!
-A po co mają o tym wiedzieć?!
-Bo to twoi przyjaciele! Coś kręcisz...-zamyślił się
-Pfff mów sobie co CHCESZ a ja ci i tak NIE UWIERZĘ-powiedziała z naciskiem na pewne wyrazy. Normalny człowiek by się zmieszał. Ale nie on. Nie Draco. On takie nie jest. On jest pewny siebie, sprytny, żądny miłości oraz dziewczyny w której pierwszy raz się zakochał i nie ma zamiaru odpuścić
-Wiem że kłamiesz ale dlaczego?
-Po co to robisz?-odpowiedziała pytaniem na pytanie
-Co robię?
-Szukasz mnie by pogadać o takich pierdołach
-Bo cię kocham- i tu zbliżył się do niej lecz ona bo odepchnęła
-Przestań! Zeraliśmy ze sobą!
-MY?! MY ZERWALIŚMY?! To TY zerwałaś ze MNĄ!!!
-I co z tego?!
-Nie ważne. Będziemy ze sobą pisać?
-Nie
-Dla czego?
-Bo nie chce przemęczać mojej sowy
-Słaba wymówka
-DOBRA! ZERWAŁAM BO MIAŁAM CIE DOŚĆ! NIE WYPROWADZAM SIĘ DO FRANCJI! NIE KOCHAM CIE! JUŻ?! ZADOWOLONY?! TERAZ DAJ MI SPOKÓJ!
-Mam dla ciebie ostatnią niespodziankę. Przyjdź do ostatniego przedziału za 10 minut -powiedział i odszedł. Wszedł do swojego wagonu, wyciągnął zwitek pergaminu i wyskrobał piórem:
"Kocham cię ale to zrobiłem
dla Twojego dobra. Byś nie
Musiała się ze mną użerać.
Mam nadzieję że teraz
zrozumiesz jak bardzo cię
KOCHAŁEM. Byłaś PIERWSZĄ
i OSTATNIĄ dziewczyną jaką
KOCHAŁEM ♡
Draco"
Następnie wziął rożdżke i wyszeptał zaklęcie. "Ciekawe jak zareaguje"- pomyślał tylko bo błysło zielone światło i nic innego nie mógł już w stanie zrobić a tym bardziej zmienić bieg czasu i by się w nim zakochała na nowo tak jak za dawnych dobrych czasów kiedy byli razem.
***
Kolejna miniaturka. Tym razem związana normalnie z parkingiem "Dramione". Życzę miłej lekturki 😉
poniedziałek, 18 lipca 2016
poniedziałek, 11 lipca 2016
Przygoda nr 1
Szłam sobie drogą leśną.W lesie.I nagle!BUM!TRACH! PLASK! No tak.Ja to ja nie?Zaczepiłam nogą o korzeń i lecę do przodu.Sparaliżowało mnie że strachu więc się nawet nie bronię.I nagle jakieś silne ręce chwytają mnie w tali i ciągną w górę. Ten jebany skurczybyk (jeszcze wtedy o tym nie wiedziałam)zaczął do mnie gadać coś po chorwacku. Ale co tam!Ja mam go obcykany
-Co?-mówię elokwentnie jak Potter na eliksirach.Unosi prawą brew
-Poland?-pyta a ja kamienieję.Po chwili głupio odpowiadam
-Ja,ja!Poland!Ja!-czuję jak policzki zaczynają mnie piec ze wstydu.Uśmiecha się podnosząc jeden kącik ust.
-Nawi nie wisz jaki masz szczńście!-mówi wkładając ręce do kieszeni spodni-Ucz się polski tak jak innych język.-z każdym słowem zbliża się do mnie nieznacznie a ja się cofam.W końcu wpadam na drzewo,a on nadal do mnie podchodzi!Zatrzymuje się dopiero gdy dzielą nas centymetry.
-Dzięki za pomoc.-mówię próbując znaleźć jakieś coś gdzie mogę uciec nie?Ale on trzyma ręce obok mojej głowy na drzewie.
-Proszę -mówi nie zmieniąc pozycji.
-Puść-warcze patrząc mu ostrzegawczo w oczy. Sukinsyn...
-A co mi to da?-pyta retorycznie
-Radość innego człowieka-odpycham go od siebie mocno.W jego oczach błyska ironia.Chwyta mnie za nadgarstek.
-Puszczaj-syczę a on uśmiecha się do mnie złośliwie.
-Jeszcze się spotkamy.Mowie ci to.Ja do tego doprowadzę. -również syczy mi do ucha a ja czuję gęsią skórkę na ramionach.Wyrywam mu się i szybkim krokiem odchodzę w stronę hotelu.
-Co?-mówię elokwentnie jak Potter na eliksirach.Unosi prawą brew
-Poland?-pyta a ja kamienieję.Po chwili głupio odpowiadam
-Ja,ja!Poland!Ja!-czuję jak policzki zaczynają mnie piec ze wstydu.Uśmiecha się podnosząc jeden kącik ust.
-Nawi nie wisz jaki masz szczńście!-mówi wkładając ręce do kieszeni spodni-Ucz się polski tak jak innych język.-z każdym słowem zbliża się do mnie nieznacznie a ja się cofam.W końcu wpadam na drzewo,a on nadal do mnie podchodzi!Zatrzymuje się dopiero gdy dzielą nas centymetry.
-Dzięki za pomoc.-mówię próbując znaleźć jakieś coś gdzie mogę uciec nie?Ale on trzyma ręce obok mojej głowy na drzewie.
-Proszę -mówi nie zmieniąc pozycji.
-Puść-warcze patrząc mu ostrzegawczo w oczy. Sukinsyn...
-A co mi to da?-pyta retorycznie
-Radość innego człowieka-odpycham go od siebie mocno.W jego oczach błyska ironia.Chwyta mnie za nadgarstek.
-Puszczaj-syczę a on uśmiecha się do mnie złośliwie.
-Jeszcze się spotkamy.Mowie ci to.Ja do tego doprowadzę. -również syczy mi do ucha a ja czuję gęsią skórkę na ramionach.Wyrywam mu się i szybkim krokiem odchodzę w stronę hotelu.
Przygoda xDDD
Siemanko! To będzie nowy hit na tym blogu! (Przynajmniej mam taką nadzieję). Będzie ona odbiegać od wszystkiego. Dosłownie bo to będzie przygoda mojej najlepszej przyjaciółki. Też jest blogerką. Pewnie już wiecie kto to a jeśli nie to trudno. Po prostu nie chce zdradzać dokładnie wszystkiego. A więc zapraszam do (mam nadzieję) miłej lekturki
#Czarna
#Czarna
Rozdział II
Po lekcji wszędzie go szukałam. Na korytarzach i błoniach. Teraz zmierzałam do lochów. Stałam przed drzwiami zdając sobie z tego sprawę że nie znam hasła. Nagle usłyszałam kogoś głos.
-Ej co tu robisz?- zapytał mnie jeden Ślizgon. Był to chłopak o ciemnej skórze i skośnych oczach. Bardzo przystojny lecz nie tak jak Draco
-No ja ten... Szukam Daco... Nie było go na eliksirach i zaczęłam się martwić...
-Nie masz o co. To facet a faceci wszystko znoszą- powiedział tak spokojnie że aż mi się głupio zrobiło
-To... Wiesz może gdzie on jest?
-W swoim dormutorium. Robi ci niespodziankę.
-NIESPODZIANKĘ?! Zaprowadź mnie tam, proszę!
-Po co?
-Nie chcę by wydawał na mnie setki galeonów by mi coś udowodnić... Dla mnie liczy się miło...- przerwała widząc jak z lochu wychodzi Draco
-Co tu się dzieje?- zapytał z zainteresowaniem
-Szukałam cie. Nie przyszedłeś na eliksiry. Stało się coś?
-Nie. To dla ciebie- I wręczył mi serduszko origami. Otworzyłam usta z wrażenia. On. Draco. Dał. Mi. Własnoręcznie. Robione. Serduszko. -Ale... To takie... Przecież takie rzeczy umią tylko mugole... Dziękuję ci Draco!- wzruszona zawiesiłam mu ręce na szyję- Dziękuję... Dziękuję...- szeptałam.
-Ej co tu robisz?- zapytał mnie jeden Ślizgon. Był to chłopak o ciemnej skórze i skośnych oczach. Bardzo przystojny lecz nie tak jak Draco
-No ja ten... Szukam Daco... Nie było go na eliksirach i zaczęłam się martwić...
-Nie masz o co. To facet a faceci wszystko znoszą- powiedział tak spokojnie że aż mi się głupio zrobiło
-To... Wiesz może gdzie on jest?
-W swoim dormutorium. Robi ci niespodziankę.
-NIESPODZIANKĘ?! Zaprowadź mnie tam, proszę!
-Po co?
-Nie chcę by wydawał na mnie setki galeonów by mi coś udowodnić... Dla mnie liczy się miło...- przerwała widząc jak z lochu wychodzi Draco
-Co tu się dzieje?- zapytał z zainteresowaniem
-Szukałam cie. Nie przyszedłeś na eliksiry. Stało się coś?
-Nie. To dla ciebie- I wręczył mi serduszko origami. Otworzyłam usta z wrażenia. On. Draco. Dał. Mi. Własnoręcznie. Robione. Serduszko. -Ale... To takie... Przecież takie rzeczy umią tylko mugole... Dziękuję ci Draco!- wzruszona zawiesiłam mu ręce na szyję- Dziękuję... Dziękuję...- szeptałam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)